Niepozorny, lecz upiornie silny Norweg Martin Mobraten wraz z bandą swoich ziomków i ziomalek masakrują baldery w USA, a konkretnie klasyki Hueco Tanks. O sile Martina możemy osobiście zaświadczyć, gdyż widzieliśmy go na żywo w Albarracin. Robi koleś wrażenie.
Recykling zamkniętego kościoła w Hiszpanii. Niby nic nowego, ale klip został zgrabnie skręcony, a do tego te freski a la graffiti (a może raczej graffiti a la freski) w kolorach tęczy. Do takiego kościoła mógłbym się nawet wybrać w niedzielę.
Wszyscy się jarają teraz Charlesem, którego wychowały wilki w lesie Fontainebleau. Co chwilę słychać na Koronie dywagacje czy goła stopa trzyma lepiej niż guma super friction. Jednak okazuje się, że nasz współczesny Mowgli wspina się nie tylko boso, ale również z przewiązanymi oczami i to po nie byle czym. Na poniższym filmiku możecie go obejrzeć robiącego "na ślepo" i na boso klasyka Bas Cuvier - L'abbé résina (7c).
Niezły dokument ukazujący mechanizmy manipulacji współczesnym przekazem medialnym. Wydawałoby się, że pewne fakty są obecnie oczywiste - jak na przykład to, że papierosy szkodzą albo, że klimat się ociepla w wyniku działalności człowieka. Jednak fakt, że 99% naukowców w pełni zgadza się w tych kwestiach wcale nie znaczy, że przekaz medialny będzie równie jednoznaczny. W tzw. przestrzeni medialnej co chwilę pojawiają się wątpliwości i spekulacje, że całe to globalne ocieplenie to jakaś ściema promowana przez eko-lewaków.
Dokument "Merchants of Doubt" zgrabnie ukazuje, że tego typu wrzutki medialne wcale nie są przypadkowe - stoją za nimi profesjonalne firmy PR oraz think tanki, opłacane przez wielkie korporacje naftowe/tytoniowe/węglowe/etc. W ciekawy sposób przedstawiona jest również podatność "prawicowego mózgu" na tego typu wpływ. Warto obejrzeć, szczególnie biorąc pod uwagę, że nasz obecny minister środowiska zaprzecza związkom CO2 z globalnym ociepleniem, nasza premier stawia na zacofaną gospodarkę węglową, a prezydent rzuca kłody pod nogi prosumentom, czyli gospodarstwom domowym chcącym produkować prąd ze źródeł odnawialnych.
Ponoć filmy boulderowe podlegają równie rygorystycznym wymogom formalnym co filmy pornograficzne. Musi być nakręcona gra wstępna, penetracja oraz ejakulacja na twarz. W realiach boulderingu oznacza to owijanie palców plastrami, ostre zapinanie na małych chwytach oraz wyjście na top. Każde odstępstwo od tego sztywnego schematu uważane jest za bluźnierstwo. Niestety nas bardziej interesują bluźnierstwa niż ejakulacja na fizis, a zatem przedstawiamy wam filmik z Blo składający się z (prawie) samych prób, upadków i niepowodzeń. Jak to mawiał Pan Jan Koza: - Wszystko źle!